Nie rób pan z siebie osła
W piątkowy poranek do naszej redakcji zadzwonił niezadowolony „ktoś” (ktoś bo tak muszę się do niego zwracać, był tak przejęty tym co ma do powiedzenia, że zapomniał o podstawowych zasadach dobrego wychowania – czyli przedstawieniu się) i zbulwersowany wytknął autorowi materiału, czyli mojej skromnej osobie, brak wiedzy z zakresu stopni policyjnych.
Ze niby pan Andrzej Krok z sądeckiej drogówki to nie komisarz tylko nadkomisarz. No i miał rację. Dziękuję za uwagę - rzec by można - jakże istotną. Pan „ktoś” zakończył swój wywód słowami „i nie rób pan z siebie osła”. Za to również dziękuję. Ta szczera prawda utkwiła mi w głowie. Bo tylko osioł może zajmować się nieistotnym problemem jakiejś tam sądeckiej ulicy. Nieistotnym problemem jaki zrodził się z niedzielnego hobby mieszkańców. Zakorkowanej ulicy z każdej strony. Blokowaniem autobusów i karetek. Dlaczego wszyscy pozostali użytkownicy drogi mają cierpieć kosztem kilku fanatyków starych niemieckich gablot? Kogo to obchodzi? Liczy się tylko dobry interes i pieniądze przecież. Pocieszające jest to, że „ktoś” był jedyną osoba której temat się nie spodobał. Być może to jeden z tych niedouczonych kierowców których tekst dotknął? Bo teraz będzie obawa, że i jego bryka może odjechać lawetą na prawidłowe i strzeżone miejsce. Po naszej reakcji na problem ul. Węgierskiej mnóstwo naszych Czytelników postanowiło się wypowiedzieć. Powiedzieć głośno to czego inni nie potrafią. Czy w takim razie, Panie „ktoś” to też są osły?
Autor: Paweł Nalepa