Znane jest już nazwisko likwidatora sądeckiego PKS. Został nim Bohdan Rojowski. Dariusz Gorgoń został odwołany ze stanowiska prezesa i z rady nadzorczej spółki. Tym samym niedawne spekulacje o objęciu prezesury przez zwalniającego właśnie stanowisko dyrektora szpitala Powiatowego w Limanowej Dariusza Sochę okazały się przedwczesne. - Bohdan Rojowski ma bardzo duże doświadczenie w likwidacji spółek. Likwidował między innymi PKS Limanowa i wiele innych, równie dużych spółek na zlecenie wojewody. I właśnie to doświadczenie zadecydowało o wyborze – wyjaśnia Piotr Odorczuk Kierownik Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego.
- Formalne rozpoczęcie procesu likwidacji nie oznacza, że autobusy z dnia na dzień przestaną kursować, a pracownicy zostaną zwolnieni - informuje dalej rzecznik - Przynajmniej na początkowym etapie likwidacji skutki decyzji o likwidacji nie powinny być odczuwalne dla mieszkańców Sądecczyzny. W dokumencie, w którym urząd marszałkowski informuje media o inicjacji procesu likwidacji, wspomina również o rozmowach prowadzonych z pracownikami o przejęciu przedsiębiorstwa.
- Nie ma takiej możliwości – komentuje wyniki głosowania związków zawodowych PKS Piotr Kocańda. - Ktoś państwa wprowadza w błąd. Było trzech pracowników, którzy chcieli przejąć spółkę za 12, 13 tysięcy złotych i to wszystko. Kocańda nie kryje sceptycyzmu wobec działań marszałka, czyli głównego udziałowca. Pracownicy ciągle czekają na obiecany przez niego przy okazji przejęcia spółki pięcioletni plan naprawczy. Według docierających do nich pogłosek w wyniku likwidacji zamknięta ma być w pierwszej kolejności Okręgowa Stacja Diagnostyczna. Ta sama, która miała kiedyś uratować kondycję przewoźnika, a ostatecznie okazała się przysłowiowym gwoździem do trumny. Jej wykonawca, firma Budmex jest pierwszym wierzycielem PKS, który zdecydował się na odzyskanie swoich pieniędzy za pośrednictwem komornika.
Chcieliśmy te informacje skonfrontować z Odorczukiem. - Mamy listy intencyjne od trzech grup pracowników. Ktoś się pod nimi podpisał - zapewnia Odorczuk, ale poproszony o umożliwienie kontaktu z ich przedstawicielami odmawia. - Negocjacje trwają – uciął nasze dociekania. Równie enigmatycznie odniósł się do pytania o rzeczywistą wysokość zadłużenia przedsiębiorstwa – przypomnijmy, że w różnych publikacjach prasowych, a i z ust samego byłego prezesa Gorgonia pojawiały się kwoty z sześcioma zerami. - To tajemnica spółki, która w pierwszej kolejności powinna trafić do akcjonariuszy. Kiedy to nastąpi? W czerwcu. Obecnie mogę podać jedynie dane historyczne – kwituje rzecznik.
Ewa Stachura, fot. tik









