Ustaw jako startową  |  

Sądeczanin w kadrze?

2012-11-26, 13:10
Polec

Z biało-czarnych do Jagi - MiastoNS o tym już pisało. Jakub Słowik z Nowego Sącza ma wielka szanse na grę w kadrze Polski. Okazję tą chyba potwierdził w niedzielnym meczu ekstraklasy pomiędzy Śląskiem Wrocław, a Jagiellonią Białystok.

W tym niesamowitym spotkaniu piłkarze z Dolnego Śląska prowadzili już 3-0, mając nawet jednego piłkarza więcej. Później dzięki wielkiej determinacji podopieczni Tomasza Hajty doprowadzili do remisu, w samej końcówce zawodów grając nawet w dziewięciu. Zapewne do takiego, a nie innego wyniku przyczynił się sądeczanin, który kilka razy (zwłaszcza w końcowych minutach gry) uratował swój zespół przed porażką.  

A oto co kilka dni temu dla „Przeglądu Sportowego” powiedział m.in. Kuba Słowik: W Jagiellonii mamy do rozegrania jeszcze trzy mecze i pewnie po nich selekcjoner będzie wysyłał powołania. Oczywiście, gdy znajdę się na liście powołanych, to będzie super sprawa.
 
Na pytanie o szkółkę bramkarską w Szamotułach, do której uczęszczał nasz krajan, odpowiedział: To jest jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie młodych ludzi niemal od początku zaczyna się uczyć profesjonalizmu. Czas, który tam spędziłem na pewno pozytywnie wpłynął na mój rozwój.
 
Warto zaznaczyć, że Kuba pochodzi z usportowionej sądeckiej rodziny. Jego ojciec Waldemar przez lata występował w Dunajcu Nowy Sącz i  był jednym z lepszych napastników tego klubu. Starszy brat Jakuba, Bartłomiej także grał przy ul. Kościuszki 1, później próbował swoich sił w innych drużynach z naszego regionu, obecnie gra w lidze słowackiej.
 
A jak Jakub Słowik trafił do wielkiej piłki?: W wieku 15 lat pojechałem z moim tatą na testy do Karpacza. Pamiętam to dobrze, bo była wtedy sroga zima. Po następnych sześciu miesiącach pojechałem już do Szamotuł. Po kilku zajęciach trenerzy powiedzieli mi, że widzą mnie w szkole i zapraszają od września. I w ten sposób w pierwszej klasie liceum byłem już w MSP Szamotuły” – opowiada „PS”.
 
Jakub w wywiadzie dla sportowej gazety opowiada m.in. o szkolnych lekcjach: To było normalne liceum. Nie było żadnej klasy sportowej. Piłkarze, którzy byli w Szamotułach, mogli sobie wybrać profil klasy, do której chcieli chodzić. Ktoś chciał iść na kierunek bardziej humanistyczny, ktoś na bardziej ścisły. Ja wybrałem klasę biologiczno-geograficzną. Z treningami wszystko było zorganizowane. Z dyrektorem szkoły było dogadane, że zawodnicy ostatnią lekcje kończyli o 15.40, później czekał na nas bus i jechaliśmy prosto na trening. Wszystko było tam świetnie zorganizowane”.
 
Z wywiadu dowiadujemy się m.in., że nasz krajan poznał Łukasza Fabiańskiego, który czasami przyjeżdżał na treningi i ćwiczył tam z piłkarzami. Pamięta Jakuba Wawrzyniaka i Macieja Rybusa. -Czasami na treningi przyjeżdżał Łukasz Fabiański. W miarę możliwości ćwiczył też z nami. Takie zajęcia robiły wrażenie. Fabiański już wtedy był w Arsenalu i sama jego obecność nas mobilizowała, a co dopiero mówić o wspólnych zajęciach. Z innymi absolwentami widywaliśmy się też na wigiliach. Pamiętam przyjazdy Kuby Wawrzyniaka czy Maćka Rybusa. Wtedy była okazja normalnie porozmawiać z zawodnikami, którzy grają w lidze, a w tym jednym momencie są na wyciągnięcie ręki. Oni wówczas byli dla nas wzorami, autorytetami. Na ich przykładzie widzieliśmy, że z Szamotuł można się wybić.
 
Ważną postacią w Szamotułach dla Słowika był trener bramkarzy Andrzej Dawidziuk. Trenerowi Dawidziukowi zawdzięczam bardzo dużo. To on dał mi szansę i uwierzył we mnie. Ściągnął mnie do jednej z najlepszych szkółek piłkarskich w Polsce. Dzięki niemu jestem teraz w tym miejscu, w którym się znajduję – dziękował w wywiadzie swojemu trenerowi.
 
Jak już wcześniej w Tygodniku Nowosądeckim „Miasto” pisaliśmy Jakub Słowik do Jagielloni trafił z trzecioligowej Sparty Oborniki. Wcześniej obserwowany był na obozie w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie w tym samym czasie przebywała tam Jagiellonia. „Wówczas szkoleniowcem „Jagi” był Michał Probierz, który razem z trenerem bramkarzy Ryszardem Jankowskim jakoś mnie wypatrzyli. Były rozmowy, później zaczęły się obserwacje. Przed transferem trener Jankowski oglądał mnie jeszcze w trzech meczach Sparty Oborniki, do której byłem wypożyczony z Szamotuł i Jagiellonia się zdecydowała”.
 
W rozmowie ze sportową gazetą sądeczanin mówi jeszcze m.in. o tym jak przebiegała jego aklimatyzacja w Białymstoku. My czekamy na przyjazd Jakuba do Sącza, który powinien nastąpić w okresie Świąt Bożego Narodzenia.
 
(BG, opr. mark), fot. arch
 

Napisz komentarz

  • Komentarze pozostawiane przez zarejestrowanych użytkowników publikowane są automatycznie. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora. Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
Autor:
Komentarz:
Token:

Oceń artykuł

Ocena redaktora:
00000
Ocena użytkowników:
00000



Ocen: 0
Twoja ocena: 

Ostatni numer Miasto:

Najnowszy numer do pobrania!
archiwum kolportaż

Newsletter

Copyright © 2004-2014 - Tygodnik Nowosądecki Miasto - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Chariot.pl
[X]

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.