Rzeczywisty koszt produkcji paliwa to zaledwie dwa złote kilkadziesiąt groszy, 19 groszy na litrze zarabia stacja. Reszta - czyli ponad trzy złote - to podatki. – Niech sobie te podatki nakładają, ale niech w zamian pensje podnoszą. A pensje stoją, człowiek z auta musi korzystać, bo nie mam jak inaczej do pracy dojechać, a paliwo drożeje. Jak się ludzie w całej Polsce skrzykną, to się może ktoś ocknie, że ludzie to nie bydło, i że nie mogą tylko suchego chleba czy ziemniaków wpierniczać, bo jak paliwo drożeje, to żywność automatycznie też – mówił jeden z protestujących zagadnięty o to, czy wierzy w skuteczność podobnych akcji. Stojący obok niego taksówkarz był już bardziej sceptyczny. – A kogo obchodzi co nas maluczkich boli? Jak poseł ma pensję kilkanaście tysięcy miesięcznie, no i tyłek mu za darmo wożą, to od razu zapomina o deklaracjach, że podatki trzeba zmniejszyć.
Jego kolega z konkurencyjnej sieci też nie był szczególnie entuzjastycznie do protestu nastawiony. – Kursy bym tylko stracił. Ja cen nie podniosę, bo mi nikt do auta nie wsiądzie. Muszę do podwyżek dołożyć z własnej kieszeni, od zarobków odjąć.
- Pamiętam jak dziś, trzy lata temu na stacji Carrefour w Poznaniu płaciłem za litr oleju 3,59 złotego. To było najtańsze paliwo na trasie Rzeszów – Kołobrzeg – komentował inny kierowca obserwujący protest spod Mac Donalda. – Wtedy za przejazd na tej trasie płaciłem coś koło 300 złotych w obie strony, bo mój diesel pali 5 na setkę.
-Na całym świecie zimą paliwo tanieje, bo i tak trzeba wlać do baku więcej, a nas jak zwykle wszystko na odwrót, a przecież ferie zimowe się już zaczęły i ludzie nie dość, że muszą wlać więcej to i częściej się z domu się ruszają – dodał jego kolega.
Choć nastroje wśród kierowców były różne, pod bacznym okiem drogówki, protestowało kilkadziesiąt aut. Przez kilkadziesiąt minut kawalkada aut jeździła obwodnicą z prędkością 5 kilometrów na godzinę. O dziwo nawet ci, którzy przejeżdżali tamtędy w zupełnie innym celu, choćby w drodze na narty na Jaworzynę Krynicką dostosowywali się do tego tempa bez żadnych zgrzytów. Część pojazdów protestujących oklejona była specjalnie przygotowanymi hasłami.
Media głośno komentują, że rząd ma przynajmniej kilka narzędzi, które umożliwiłyby obniżenie cen. Pierwsze – zmobilizować do obniżenia ceny dwa polskie koncerny paliwowe Orlen i Lotos, których większościowe udziały są własnością skarbu państwa, albo obniżyć podatki. Jednak rząd Tuska daleki jest od takich rozwiązań. Na podwyżki płac też nie ma co liczyć, bo systematycznie rosną koszty pracownicze, w tym ZUS.
Na koniec jeszcze jedna mało optymistyczna informacja – według rządowych zapowiedzi cena oleju napędowego ma jeszcze wzrosnąć i już na zawsze przewyższać cenę benzyny.
ES Fot.: KS (e.stachura@miastoNS.pl)










Komentarze
Napisał: ~domin|Opublikowano: 2012-02-01 19:57:30