- Chcę się rano wykąpać, a tu ciepłej wody nie ma. Zimna owszem, ale ciepłej ani kropli. Przestraszyłam się, że junkers się popsuł. Obudziłam męża. Ten popatrzył, pogrzebał no i okazało się, że wężownica zamarzła – komentowała we wtorek lokatorka szczytowego mieszkania w czteropiętrowym bloku przy ul. Królowej Jadwigi. Mężczyźnie udało się junkers uruchomić, ale dowiedział się jednocześnie, że sytuacja może się powtarzać, bo kominy na jego bloku nie mają tzw. kapturków, więc nic nie chroni instalacji kominowej przed niską temperaturą. – Ma się tym zająć nasza spółdzielnia, ale takie rzeczy to się przed zimą powinno robić – nie ukrywa sarkazmu kobieta.
Nie ma chyba osoby, która zmuszona wyjść z domu przed siódmą nie widziała choć jednego kierowcy, który usiłował – bezskutecznie – uruchomić auto. Szczególnie wrażliwe – jak zawsze okazały się diesle. – No iskra jest, motor kręci ale nie ruszę – usłyszała od męża autorka tego materiału. Równie problematyczne okazało się otworzenie drzwi – uszczelki przymarzły na amen. Złośliwy pojazd odpalił dopiero w południe, gdy mróz zelżał zaledwie do kilku stopni. Postanowiłam skorzystać z Komunikacji Miejskiej. Ale i tym razem nie udało mi się dojechać – autobus też odmówił posłuszeństwa. Na zajezdni koło dworca PKP kierowca rozłożył ręce: - Dalej nie pojedziemy. Pasażerowie nie ukrywali irytacji. – Kto mi zwróci za bilet? Jak można z zajezdni niesprawne auto wypuścić? Dlaczego nie podstawią drugiego autobusu? Co zrobicie jak mrozy dojdą do trzydziestu? – padały pytania. Kierowca milczał.
Sposobem gospodarczym
Na uszczelki - wiadomo nie od dziś – najlepsza wazelina techniczna, ale kto ma czas na co dzień bawić się w to całe odtłuszczanie spirytusem technicznym i staranne smarowanie tłuszczem? A no ten, co będzie zmuszony dreptać do celu na piechotę. Są spryciarze, sama znam takiego osobiście, co odmrażają drzwi ciepłym powietrzem z suszarki do włosów, ale to wymaga przedłużacza na bębnie i sporo cierpliwości. – To rozwiązanie chwilowe, bo na uszczelce nadal będzie wilgoć, a trzeba też dodać, że nagłe skoki temperatury szkodzą gumie. Zostawimy auto na mrozie i a piać wszystko zamarznie. Nie szarpmy wtedy na siłę, bo możemy uszczelkę całkowicie urwać - usłyszałam od zaprzyjaźnionego pracownika warsztatu samochodowego. Reasumując – zainwestujmy w wazelinę. Drugim, równie ponoć zbawiennym dodatkiem do diesla, są specjalne płyny, które dolewa się zimą do ropy, a które podnoszą temperaturę zamarzania – gęstnienia paliwa i podnoszą ponoć jego kaloryczność. Koszt to kilkadziesiąt złotych. - Oszczędni mogą próbować podgrzać paliwo świecą. No i pamiętajmy, że zamarza nie tylko paliwo, ale zdarza się, że i cała skrzynia biegów. Jak poczujemy opór na drążku, lepiej zaczekajmy na zapalonym silniku jak zniknie – radzi mechanik.
Tylko 31 stycznia, od godziny 7 rano do 14 dyspozytor MKP przyjął zgłoszenia aż o 12 awariach. – Zamarza instalacja powietrzna, a wtedy nie da rady jechać bo nie ma hamulca i reszta hydrauliki wysiada. Staramy się jak możemy, wysyłamy natychmiast pogotowie techniczne – wyjaśniał dyspozytor. Niestety ilość problemów przerasta możliwości techniczne spółki i pasażerowie muszą się liczyć z koniecznością szukania innego połączenia.
Właściciele domków jednorodzinnych, którzy nie zawsze grzeją we wszystkich pomieszczeniach, albo ci, którzy wyjeżdżają i wyłączają grzanie na kilka dni całkowicie powinni zainwestować w specjalny płyn na bazie glikolu, który należy wlać do wody w instalacji grzewczej. Ilość płynu uzależniona jest od ilości grzejników. Glikol likwiduje ryzyko, że woda w kaloryferze czy instalacji zamarznie, a dalej że instalacja popęka. Poza tym glikol sprawia, że kaloryfery dłużej oddają ciepło i tym samym pozwala zaoszczędzić na gazie, oleju czy węglu. Szczegółowych porad szukać warto w punktach specjalizujących się w naprawie i montażu instalacji grzewczych.
Na zdrowie
W mrozy lepiej nie szwędać się po polu po spożyciu alkoholu. Nawet niewielka ilość wyskokowych procentów zaburza wydatnie nasze odczuwanie temperatury. Organizm z promilami we krwi znacznie szybciej traci ciepłotę i zdecydowanie słabiej odczuwa zimno. Wracając z zakrapianych imprez – karnawał trwa w końcu najlepsze – inwestujmy w taksówkę, albo zorganizujmy sobie transport u przyjaciół bądź rodziny i pod żadnym pozorem nie wracajmy w pojedynkę. Na co dzień ubierajmy się na cebulkę i zabezpieczajmy skórę tłustymi kremami. Nawilżające narażą skórę na dodatkowe problemy. Jeśli przemarzniemy, wykąpmy się w temperaturze zbliżonej do temperatury ludzkiego ciała, a ręce i nogi potraktujmy naprzemiennie zimną i ciepłą wodą. Wrzątek – wbrew obiegowej opinii nie jest tu wskazany, a wręcz może doprowadzić do uszkodzenia naczyń krwionośnych. Jeśli na skórze rąk lub stóp pojawią się symptomy niewielkiego odmrożenia wymoczmy je w wodzie po ugotowanych bez soli ziemniaków lub wodzie z dodatkiem krochmalu.
Ewa Stachura, (e.stachura@miastoNS.pl)










Komentarze
Napisał: ~Gość|Opublikowano: 2012-01-31 19:32:43